Opowiadania

Jesteś tu: » Strona startowa » Pedagog » Opowiadania

Opowiadania


Są takie teksty, po przeczytaniu których ,nasuwa nam się pewna refleksja ,i to nasze „przemyślenie” zostaje w nas dłużej niż pouczenie czy dobra rada. Mam nadzieję, że  po lekturze zamieszczonych poniżej opowiadań będzie podobnie. Życzę przyjemnej lektury i właściwie wyciągniętych wniosków.

 

 

„NIEBIESKI MOTYL”

Był sobie pewien starzec, który miał dwie bardzo mądre, ale też bardzo ciekawskie córki. Dziewczynki ciągle zadawały ojcu mnóstwo pytań. Na niektóre z nich mężczyzna znał odpowiedzi, na inne niestety nie.

Ponieważ pragnął, aby jego córki były najmądrzejsze, postanowił, że wyśle je na wakacje do pewnego mędrca mieszkającego na szczycie wzgórza, który był w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania, nie zająknąwszy się przy tym ani słowem.

Dziewczęta, pragnąc spłatać figla mędrcowi, postanowiły wymyślić takie pytanie, na które ten nie będzie znał odpowiedzi. I wówczas młodsza z nich wpadła na pomysł. Akurat trzymała w ręku ślicznego, niebieskiego motyla.

- Co zamierzasz z nim zrobić? - zapytała ją siostra.

- Schowam go w dłoniach i poproszę mędrca, by powiedział , czy owad jest żywy, czy martwy. Jeśli powie, że martwy, otworzę dłoń
i wypuszczę motyla. Jeśli zaś powie, że żywy, zacisnę dłoń i rozgniotę go. Nieważne zatem, co odpowie, bo i  tak będzie mijać się z prawdą!

Zadowolone dziewczynki pobiegły na spotkanie z mędrcem, którego zastały w trakcie rozmyślania.

- Mam tu niebieskiego motyla. Powiedz mi, mędrcze, czy on żyje, czy jest martwy?

Starzec, którego twarz nie zdradzała zaskoczenia, uśmiechnął się
i powiedział:

- To od ciebie zależy.Jego życie znajduje się w twoich rękach.

Tak samo jest z naszym życiem, z tym, co się teraz z nami dzieje,
i z naszą przyszłością.

Nie powinniśmy nikogo obwiniać, kiedy coś nam się nie udaję. To my jesteśmy odpowiedzialni za to, co osiągamy. Nasze życie znajduje się w naszych rękach, tak jak niebieski motyl. To do nas należy wybór, co z nim zrobimy.

 

 

„TATO”

 

Tato czytał gazetę. Zamruczał:

- Co się stało chłopcze?

- Czy ja będę musiał czytać gazetę, jak będę dorosły/ - zapytał syn.

- Oczywiście.

- A dlaczego, tato?

Tato już nie słyszał, bo zaczytał się w gazecie.

- Tato, chciałbym wiedzieć dlaczego?

- Hm...Dlaczego? Co, dlaczego?

- Dlaczego muszę czytać gazetę, gdy będę dorosły?

- To proste, jako dorosły trzeba po prostu czytać gazetę, aby być stale na bieżąco!- rozumiesz?

- A co to znaczy być na bieżąco, tato?

- Wielkie nieba, mój chłopcze, to jest..jak w życiu się kierować, rozumiesz?

- Nie – odparł syn.

- Ach, to porozmawiamy o tym innym razem, a teraz pozwól mi
w końcu czytać.

- Dlaczego ty nie możesz czytać, kiedy z tobą rozmawiam ?– zapytał ze zdziwieniem syn.

- Bo to mi przeszkadza. Rozmawianie zawsze przeszkadza. Powinno się jak najmniej rozmawiać, zapamiętaj to sobie! - powiedział stanowczo ojciec.

- Ale nasz nauczyciel mówi bardzo dużo, tato - wypalił syn.

- Tego już dość. On jest w końcu nauczycielem. Nauczyciele mogą dużo mówić, ale dzieci powinny siedzieć cicho! Zrozumiałeś!

- Ale – kiedy w klasie nie powiem ani jednego słówka – to nauczyciel wcale nie jest zadowolony!

- Do licha – Zdenerwował się ojciec – teraz już naprawdę wystarczy, chcę czytać gazetę. Jeżeli będziesz mnie tak zamęczał twoimi niekończącymi się pytaniami, to w końcu zwariuję i trafię do domu wariatów!

- A czy tam też będziesz musiał czytać gazetę? - zapytał syn.

- Nie, nie, nie. Tam nie ma żadnych gazet.- huknął zdenerwowany ojciec.

- Och, to świetnie – odparł radośnie synek. - Wtedy cię tam odwiedzę
i będę mógł z tobą rozmawiać, i wcale ci to nie będzie przeszkadzało.